Z reguły staram się nie przeklinać na blogu. Lecz wydarzenie, które zamierzam dziś opisać wywołuje u mnie emocje do tego stopnia negatywne, iż nie da się przekazać nie używając dosadniejszych słów. Część z Was domyśla się już pewnie o czym będzie wpis.
Chciałem poruszyć problem Guillermo Habacuca Vargasa – pseudoartysty, który został osobą reprezentującą swój kraj w Biennale Ameryki Centralnej. Nie byłoby w tym nic niezwykłego, gdyby nie fakt, że zaszczytu tego dostąpił dzięki zakatowaniu zwierzęcia. Przez kilka dni głodził on psa i nie dawał mu pić w swoim domu. Następnie zaprowadził go do galerii i przywiązał do ściany. Pies umierał na oczach tłumów przewijających się tamtędy każdego dnia. Nikt nie widział w tym niczego złego. Niczego złego nie widziało w tym również kierownictwo galerii. Ciekawe, dlaczego Guillermo nie przywiązał do tej ściany swojej matki. To by dopiero była nowość. Umierająca z głodu i pragnienia kobieta, przypięta łańcuchem do ściany. I oglądający ją ludzie, z których żaden nie pomyśli o tym, że można jej pomóc. Nie będzie zresztą widział potrzeby – uzna, że w końcu było to założenie artysty. Niby dlaczego ktokolwiek miałby podważać jego rację?
Nie będę się rozpisywał o tym, jak bezduszni muszą być ludzie, jak chory muszą mieć system wartości, żeby dopuścić do czegoś takiego. Wszystko co dało się w tym temacie napisać zostało już napisane gdzie indziej. Napiszę jednak, że strasznie dziwi mnie, dlaczego gdy ktoś jest artystą ludzie od razu uważają go za kogoś lepszego od pozostałych i nikt nie kwestionuje jego działań. Gdy całkiem niedawno grupka turystów zabiła niedźwiadka w polskich Tatrach od razu zostali oni aresztowani i zostały im przedstawione zarzuty. Nie wiadomo, co myśleli, gdy to robili, mogli być przestraszeni, zszokowani, działać pod wpływem emocji. Uznano jednak, że są bestialskimi mordercami pozbawionymi uczuć. Natomiast, gdy osoba uchodząca za artystę skazuje psa na męki o wiele większe, na dodatek mając mnóstwo czasu na przemyślenie swojego postępowania, wszyscy są zachwyceni i wysyłają go w nagrodę na wielką uroczystość, jako osobę godną reprezentowania kraju. Wydarzenie to utwierdza mnie tylko w przekonaniu, że ludzie zachowują się jak stado baranów i ślepo przestrzegają przyjętych norm. Gdyby Guillermo przywiązał tego psa w parku, nie mówiąc nikomu, że jest to sztuka, wszyscy na pewno od razu uznali by to za pastwienie się nad zwierzętami. Jednak gdy pies pojawił się w galerii ludzie od razu przestali myśleć o tym od tej strony. Uznali zapewne, że ktoś zrobił to już za nich…
_sm_001.jpg)
_sm_090.jpg)
_sm_037.jpg)